Miesięcznik informatyków i menedżerów IT sektora publicznego

Redakcja

Wyobraźnia bez limitu

WYWIAD | O tym, dlaczego na działalność instytucji publicznych warto spojrzeć świeżym okiem, rozmawiamy z Kamilem Kuleszą z PAN-u, który wspólnie z grupą studentów i doktorantów z najlepszych polskich uczelni zrealizował projekt Rozwiązań Nieoczekiwanych dla Administracji.

Kamil Kulesza
Kamil KuleszaFot. Archiwum prywatne

IT w administracji: Co właściwie oznacza nazwa RNA i na czym polega projekt badawczy przebiegający pod tym kryptonimem?

Kamil Kulesza: RNA to akronim nazwy Rozwiązania Nieoczekiwane dla Administracji, która dobrze oddaje nasze zamierzenia. Projekt został zamówiony przez dużą informatyczną spółkę giełdową, w której znaczna część zamówień pochodzi z administracji publicznej. Naszym zadaniem było zastanowienie się nad problemami, którymi firma będzie zajmować się z klientami dopiero za jakieś dwa, trzy lata. Interesowało nas, jakie technologie informatyczne w perspektywie 3, 5 czy 7 lat mogą być istotne dla administracji i zmienić jej oblicze. Firmie zależało po prostu, by na tę kwestię spojrzeli młodzi ludzie, którzy nie są jeszcze obciążeni bagażem doświadczeń jak "zasiedzieli" od wielu lat na swoich stanowiskach urzędnicy. Studenci, którzy są niejako zrośnięci z nowymi technologiami, są digital natives, mogli podejść do problemów ze świeżym spojrzeniem i kreatywnością.

Skąd wiara w to, że studenci, którzy przecież nie znają urzędowych realiów, przyniosą gotową i do tego skuteczną receptę na e-administrację?

K.K.: Brak typowo urzędniczego doświadczenia można było uznać za duży minus, ale my woleliśmy potraktować jako atut. Studenci po prostu nie wiedzą, że czegoś "nie da" się zrobić, nie są ograniczeni biurowymi przyzwyczajeniami, uprzedzeniami. Podobnie jak w latach 80. nikt nie był w stanie przewidzieć, że w Polsce będzie dziś kwitła gospodarka wolnorynkowa, tak i my nie wiemy, jak administracja publiczna będzie wyglądać za dekadę. Warto więc uruchomić kreatywność i nie bać się najbardziej nieoczekiwanych rozwiązań.

Ludzie, którzy dziś odpowiadają za strategię
e-administracji, poza polowaniem na ekstratrendy czy głowieniem się od dekady nad tym samym, powinni czasem móc spojrzeć na swoje działania pod innym kątem, a taką perspektywę, jak sądzę, zapewniliśmy. Grupa młodych, logicznie myślących ludzi, zaczęła zadawać pytania o to, dlaczego coś nie działa, dlaczego te klocki są tak ułożone, może da się coś zoptymalizować, tylko nikt o tym wcześniej nie pomyślał. Może przyjęte procedury działania, wynikające ze stanu formalnoprawnego, można zmienić i dalej będzie to lege artis?

Najciekawsze "nieoczekiwane rozwiązania"?

K.K.: Zastanawialiśmy się na przykład, w jaki sposób w usprawnieniu obiegu informacji w instytucjach mogą pomóc mechanizmy społecznościowe, które sprawdziły się w Internecie. Padł pomysł stworzenia portalu dla urzędników Nasza Administracja - na wzór Naszej klasy. Tego typu serwisy mają tę zaletę, że jeśli dobrze zaplanuje się mechanizmy ich działania, to generowanie zawartości spoczywa na użytkownikach. Powstaje oddolny, "samoorganizujący się" ruch - tak właśnie było z Naszą klasą - ktoś uruchomił platformę, szablony, a ludzie zaczęli je wypełniać. Okazało się, że kiedy pewna liczba użytkowników i wytworzonych przez nich treści przekroczy masę krytyczną, stanowi to pewną wartość. Jest to potencjał, który można wykorzystać.

Jak konkretnie?

K.K.: Ciekawym pomysłem jest stworzenie portalu, który w prosty sposób pozwalałby tworzyć urzędnikom akty prawne, czegoś w rodzaju Wikipedii, tylko w dziedzinie prawa. To idea o tyle interesująca, że uwzględnia wiedzę o administracji, do jakiej doszliśmy, badając środowisko urzędników. Z naszych badań wynika z grubsza, że w instytucjach publicznych można spotkać trzy grupy pracowników - pierwsza to młodzi ludzie zatrudnieni nie dłużej niż trzy lata, którzy są jeszcze pełni zapału i próbują coś zmieniać, drugą stanowią urzędnicy będący w instytucji ponad trzy lata, którzy są już zniechęceni i pozwalają rzeczom toczyć się swoim biegiem. I grupa trzecia - oportuniści, z zapewnionymi "posadkami", którzy pracują według zasady: jak najmniej robić, jak najdłużej się utrzymać.

[...]

Rozmawiała Katarzyna Bielińska-Kuniszewska

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma. Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę i numery archiwalne.
 
 

Admin wITek

Admin wITek - Maj 2012

Galeria wITka   

Polecamy

Biblioteka Informacja Publiczna

Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej

więcej