Nawigacja:
Rozwiązujemy problemy z konfiguracją oraz obsługą aplikacji i sprzętu IT w urzędach.
Prezentujemy darmowe programy, które bez przeszkód można wykorzystać w urzędzie.
Grzegorz Gacki
DOWODY OSOBISTE | Nowoczesny dokument tożsamości ma nie tylko służyć identyfikacji jego posiadacza, ale również stać u podstaw społeczeństwa informacyjnego. Jakie korzyści z wdrożenia pl.ID odniosą obywatele, a jakie – urzędnicy?
Elektroniczny dowód osobisty to dokument zawierający podstawowe dane osobowe, służący do identyfikacji tożsamości jego posiadacza, obejmujący dodatkowo zakodowane informacje, możliwe do odczytania za pomocą narzędzi teleinformatycznych. W uproszczeniu - jest to "zwykły" dowód osobisty, uzupełniony o dodatkowy nośnik danych cyfrowych.
Najprostszą praktyczną realizacją takiej koncepcji jest np. wzbogacenie dokumentu o dane zapisane za pomocą kodów paskowych (rozwiązanie o wąskim zakresie zastosowań, już zdecydowanie historyczne). Innym pomysłem wdrożenia idei "elektroniczności" dowodu osobistego może być również umieszczenie na nim paska magnetycznego (analogicznie jak w typowych kartach płatniczych) czy też mikroukładu elektronicznego (specjalizowanego mikroprocesora), czyli tak zwanego chipu. Kolejne rozróżnienie można wyprowadzić, biorąc pod uwagę typ danych zawartych na nośniku zintegrowanym z dokumentem osobistym. Tu już mamy znacznie szersze pole do popisu. Oczywiście w tym przypadku jesteśmy już mocno ograniczeni twardymi parametrami technicznymi tego nośnika - inna jest pojemność informacyjna kodu paskowego, a inna - chipu.
W podstawowym zakresie część "cyfrowa" dokumentu może zawierać zdublowane dane zapisane w części "tradycyjnej" - imię, nazwisko, adres czy dodatkowy numer identyfikacyjny (w Polsce byłby to np. numer PESEL) oraz numer dokumentu. To najprostsza wersja "elektronizacji" dokumentu, pozwalająca już jednak na określenie dowodu przymiotnikiem "elektroniczny".
Kolejne przymiotniki opisujące dokument zależą od dodatkowych danych "zaszytych" w jego pamięci. Do dodatkowego zabezpieczenia dokumentu, przez ścisłe powiązanie go z jego posiadaczem, służą tak zwane zabezpieczenia biometryczne - wtedy możemy mówić o biometrycznych e-dokumentach tożsamości. Jednym z zastosowań biometrii jest właśnie jednoznaczna identyfikacja i możliwość rozpoznawania osób na podstawie ich określonych osobniczych cech fizycznych. Cechami takimi mogą być odciski palców, kształt twarzy, rysunek tęczówki oka, geometria dłoni. Zawarcie w dowodzie odpowiednio zakodowanej biometrycznej, indywidualnej cechy jego posiadacza (na przykład odcisku palca czy rysunku tęczówki oka) poważnie utrudnia podrobienie takiego dokumentu. Oczywiście, w dokumencie nie są kodowane pełne dane - czyli na przykład cały odcisk palca. Zapisane są jedynie informacje o pewnych elementach charakterystycznych, pozwalających na (prawie) jednoznaczną identyfikację. Owo "prawie" oznacza skojarzenie konkretnej osoby z jej uproszczoną "cyfrową" charakterystyką biometryczną, z odpowiednio dużą pewnością przyporządkowania konkretnej osoby do danych biometrycznych.
Wspomniane tu typy e-dowodów osobistych (z zabezpieczeniami biometrycznymi) pozwalają na jednoznaczną identyfikację, utrudniają też fałszowanie dokumentów. Służąc do dokładnej identyfikacji, nie przynoszą swoim posiadaczom innych poważniejszych czy bardziej wymiernych korzyści. Sytuację "ograniczenia korzyści" zmienia dość radykalnie wprowadzenie do dokumentu osobistego innej funkcjonalności - cyfrowego podpisu elektronicznego. Dopiero taki zintegrowany osobisty e-dokument tożsamości daje jego posiadaczowi duże możliwości. Dokument osobisty, oprócz instrumentu identyfikacji, staje się narzędziem uwierzytelniania w różnorakich systemach teleinformatycznych. Cyfrowy podpis elektroniczny może być dodany do pamięci e-dowodu niezależnie od danych biometrycznych.
Technologia pozwala już na konstruowanie narzędzi identyfikacyjnych dużo bardziej zaawansowanych. Już nie tylko hipotetycznie można rozważać ideę "superdokumentu" łączącego w jednej karcie mikroprocesorowej dowód osobisty, paszport, kartę ubezpieczenia zdrowotnego, historię leczenia, prawo jazdy, kartę płatniczą, a nawet elektroniczny klucz do różnych drzwi (zarówno domowych, jak i np. urzędowych, sklepowych). Tak wszechstronne narzędzie rodzi jednak poważne wątpliwości, związane z naruszaniem podstawowych praw i wolności człowieka. Nie da się bowiem ukryć, że instrument o tak szerokim spektrum "działania" pozwalałby (przynajmniej teoretycznie) na wyjątkowo głęboką i kompleksową inwigilację obywateli, ziszczając koszmarne wizje władzy i społeczności, obecne dotychczas jedynie na kartach literatury naukowo-fantastycznej.
Elektroniczny dowód osobisty jest z punktu widzenia jego posiadacza właściwie tylko dokumentem tożsamości (uzupełnionym - lub nie - o dane biometryczne), ewentualnie wzbogaconym o możliwość potwierdzania tożsamości w systemach teleinformatycznych. I to właśnie ta cecha świadczy o jego atrakcyjności, pozwala bowiem w prosty sposób na zdalne korzystanie z różnych usług - czy to komercyjnych, czy administracyjnych, wymagających mocnego potwierdzenia tożsamości. Szeroka implementacja obsługi takich dokumentów usprawniłaby cały obrót e-commerce - niestety, bolączką internetowego handlu są nadal różnego rodzaju oszustwa, kradzieże tożsamości, wyłudzenia. Ogólnie dostępny kwalifikowany podpis elektroniczny (zawarty w dowodzie osobistym) znacznie ograniczyłby tego typu patologie. Jego powszechność mogłaby również doprowadzić do małej rewolucji w bankowości - jeszcze większego upowszechnienia się internetowych kanałów dostępu. Jednak powszechny e-dowód zintegrowany z kwalifikowanym certyfikatem mógłby doprowadzić także do prawdziwej rewolucji w zupełnie innej dziedzinie - kontaktów obywateli z urzędami.
Jak miałby wyglądać taki e-dowód w rodzimym wydaniu? Według koncepcji MSWiA polski elektroniczny dowód osobisty - określany jako pl.ID - będzie dokumentem tożsamości wzbogaconym o mikroprocesor. Plany resortu zakładają, że dokument ten zawierać będzie bezpłatny elektroniczny podpis, równoważny w kontaktach urzędowych podpisowi tradycyjnemu. E-podpis miałby ułatwiać obywatelom korzystanie z narzędzi teleinformatycznych w kontaktach z administracją.
Zgodnie z założeniami projektu dedykowany mikroprocesor nowego dowodu osobistego będzie miał możliwość zapisu certyfikatu kwalifikowanego podpisu elektronicznego, dzięki czemu dokument będzie mógł być wykorzystywany w kontaktach z administracją samorządową, rządową, z innymi instytucjami oraz w kontaktach handlowych i biznesowych.
Elektroniczny dowód osobisty miałby również spełniać funkcję "klucza" dostępu do znajdujących się w rejestrach państwowych danych dotyczących obywatela. Jak twierdzą specjaliści z resortu spraw wewnętrznych, pracujący nad koncepcją e-dokumentu, funkcja taka może być szczególnie przydatna w przypadku dołączania do wniosków czy podań dodatkowych dokumentów (zaświadczeń, odpisów) znajdujących się w innych urzędach.
Elektroniczny dowód osobisty, w połączeniu z systemami
e-administracji (takimi jak na przykład ePUAP), pozwoli obywatelom
oraz przedsiębiorcom na realny wybór metody kontaktów z różnymi
instytucjami - tradycyjnej lub drogą elektroniczną. Większa
popularność podpisu elektronicznego (zintegrowanego z dowodem
osobistym, który przecież posiada zdecydowana większość polskich
obywateli) - w połączeniu z rozwojem
e-administracji mogą też znacznie skrócić czas poświęcany na
załatwienie spraw urzędowych.
Pl.ID umożliwi również korzystanie z usług urzędów bez konieczności osobistych wizyt, a także poza godzinami pracy instytucji (e-urzędy są "czynne" przecież przez całą dobę). W zamierzeniach MSWiA dowód elektroniczny ma też umożliwić uzyskanie odpisu z księgi stanu cywilnego w dowolnym miejscu w Polsce. Nowy dokument ma też dać obywatelom - w zamierzeniach twórców systemu - możliwość realnej kontroli nad swoimi danymi osobowymi zgromadzonymi w rejestrach państwowych, w tym także zdalnej zmiany adresu urzędowego (czyli "następcy" dzisiejszego adresu zameldowania").
Z wprowadzenia systemu elektronicznych dokumentów tożsamości z dodatkowym kwalifikowanym certyfikatem cyfrowym wiele korzyści odniosą również administracja i budżet państwa. Najważniejsza z nich wynika ze stworzenia jednego i spójnego systemu poświadczania tożsamości obywateli, który może być wykorzystywany w różnych podsystemach e-administracji, dzięki czemu można udostępniać obywatelom drogą elektroniczną usługi publiczne wymagające silnego uwierzytelnienia. Łatwiejsze staną się także kontakty z instytucjami przez Internet - powszechna dostępność podpisu elektronicznego poszerzy bowiem znacząco liczbę potencjalnych petentów e-urzędów. Oczywiście, osoby chcące korzystać w domowym zaciszu z zalet e-administracji będą zapewne musiały nabyć odpowiedni czytnik do karty kryptograficznej (zintegrowanej z dowodem osobistym), jednak przy tak dużej liczbie e-dowodów należy się liczyć z dużym spadkiem cen takich urządzeń.
E-dowód ułatwia eliminowanie błędów i sprzeczności dotyczących danych obywatela zawartych w rejestrach przez ich systemowe powiązanie oraz możliwość dokonywania aktualizacji. Pozwala na ograniczenie liczby wydawanych odpisów dokumentów urzędowych, a przez to umożliwia oszczędność czasu i kosztów. Jest to również rozwiązanie elastyczne - na nośniku-mikroprocesorze w dowodzie w przyszłości będą mogły być umieszczane dodatkowe dane.
Kolejną korzyścią z implementacji elektronicznego dowodu osobistego w innych systemach informatycznych (skarbowym, ubezpieczeń społecznych, opieki medycznej) jest na przykład możliwość rzetelnego rozliczania środków publicznych. Dobrym przykładem takiego zastosowanie e-dowodu może być system opieki zdrowotnej. Dokument tożsamości z identyfikacją elektroniczną może ułatwić np. wprowadzenie "elektronicznej recepty" w miejsce papierowej. Podczas wizyty u lekarza pacjent będzie mógł zidentyfikować się za pomocą e-dowodu, a lekarz, po zdiagnozowaniu i ustaleniu terapii farmakologicznej, wprowadzi do systemu komputerowego ochrony zdrowia receptę - zestaw leków, opis ich użycia. Następnie pacjent uda się do apteki, gdzie dowód elektroniczny ponownie trafi do czytnika, a aptekarz uzyska wgląd do e-recepty i wyda leki. Elektroniczne recepty umożliwią znaczne ograniczenie pewnych patologii związanych z obrotem lekami, szczególnie refundowanymi. Z kolei poprzez wymóg "elektronicznej" rejestracji za pomocą e-dowodów do lekarzy pierwszego kontaktu oraz specjalistów będzie można znacząco ograniczyć kolejki, będące zmorą publicznej służby zdrowia. Ponadto, każdy pacjent podczas wizyty w placówce publicznej służby zdrowia mógłby potwierdzić swoją obecność, co znacznie ograniczyłoby problem wyłudzeń - zgłaszania do ubezpieczyciela nieistniejących pacjentów oraz niewykonanych zabiegów.
E-dowód osobisty mógłby też znacząco ułatwić dostęp do istniejących i planowanych systemów informatycznych. I tak na przykład służyć jako "klucz" pozwalający służbom ratowniczym uzyskać szybko dostęp do informacji o grupie krwi rannego lub nieprzytomnego obywatela, numerach ICE (In Case of Emergency - numery telefoniczne bliskich osób, które należy powiadomić w przypadku wypadku), zgodzie na bycie dawcą narządów (lub jej braku). Z kolei po stworzeniu jednolitego systemu informatycznego opieki zdrowotnej e-dowód mógłby w razie nagłego zdarzenia służyć do uzyskania błyskawicznego dostępu do historii chorób, używanych leków, przebytych zabiegów. Wszystkie tego typu informacje mogą mieć bardzo duże znaczenie np. w przypadku ratowania ofiar wypadków, nagłych zasłabnięć itp. Dzięki zintegrowanej platformie ochrony zdrowia również administracja publiczna będzie mogła na bieżąco analizować dane statystyczne (dotyczące występowania schorzeń, stosowanych leków, ordynowanej terapii), co pozwoli na planowanie finansów czy też tworzenie odpowiednio wcześnie programów profilaktycznych.
Oczywiście, na tym nie kończy się lista korzyści, jakie mogą odnieść obywatele i administracja z wprowadzenia e-dowodów - można by wymieniać je długo. Dostęp do różnorakich danych na temat obywateli niesie też jednak określone zagrożenia, związane z bezpieczeństwem i poufnością tych informacji. Zbyt dokładne dane o finansach, zdrowiu czy pracy wszystkich obywateli, które trafiłyby w niepowołane ręce, mogłyby wyrządzić wiele szkód - począwszy od łagodnej z pozoru e-totalitarnej formy kontroli obywateli, skończywszy na zagrożeniu demokracji i podstaw ustrojowych państwa.
Nie ma obecnie ustawowych regulacji prawnych dotyczących e-dowodów osobistych. Jedyne, co można dziś powiedzieć o podstawie prawnej oraz samej koncepcji wdrożenia w Polsce systemów e-dowodów, to to, że trwają nad nimi prace. Nowa ustawa (a właściwie nowelizacja) ma uregulować sposób wydawania i zawartość nowych dokumentów. Jak zapewniali wcześniej przedstawiciele resortu spraw wewnętrznych, nowe dowody otrzymają w pierwszej kolejności osoby, które ukończyły 18 lat, utraciły dowód albo uległ on zniszczeniu. Następni w kolejce będą posiadacze dokumentów tracących już swoją ważność.
Wiele wskazuje na to, że nowe dowody osobiste będą przypominały obecne - to znaczy będą plastikową kartą, ze zdjęciem posiadacza, z naniesionymi informacjami (imię, nazwisko, PESEL, płeć, imiona rodziców), zabezpieczeniami tradycyjnymi (różne rodzaje druku, mikrodruk, nadruki optycznie czynne, elementy widoczne w świetle UV), wzbogaconą jednak o procesor (chip). Prawdopodobnie nie będą zawierały informacji o adresie właściciela - te mają się znajdować już w bazach systemu PESEL2. Na karcie mikroprocesora będą zapisane te same dane, które znajdować się będą w wizualnej części dowodu oraz podpis elektroniczny jego właściciela. Niektóre dane znajdujące się na pl.ID będą mogły być w miarę potrzeby korygowane lub rozszerzane. E-dowód mógłby mieć na przykład zabezpieczenia biometryczne - oparte na kształcie twarzy oraz odcisku palca.
Nadal nieznane są szczegóły projektu pl.ID. Został wprawdzie wybrany doradca całego projektu (ePUAP2 oraz pl.ID), ale do opinii publicznej docierają raczej bardzo ogólne informacje o ramowych założeniach niż konkretne szczegóły dotyczące cech nowego dowodu, a pytań i wątpliwości jest wiele.
Po pierwsze, nadal nie wiadomo, czy pl.ID będzie od samego początku zawierał dodatkowe zabezpieczenia (dane) biometryczne. Wprawdzie są one już wprowadzane do wydawanych obecnie paszportów (zawierają zakodowany biometrycznie kształt twarzy oraz odcisk palca), ale wdrożenie dowodów osobistych chronionych w ten sposób będzie wymagało znacznie większych inwestycji. Wszystkie punkty przyjmujące wnioski o dokument i punkty go wydające będą musiały zostać wyposażone w nowy sprzęt informatyczny z odpowiednim oprogramowaniem. Przeszkolony będzie musiał zostać także personel.
Po drugie, dyskusyjnym elementem będzie na pewno podpis cyfrowy zintegrowany z dowodem osobistym. W tak szerokim projekcie trzeba się będzie zdecydować na konkretny standard podpisu (dla przypomnienia - przy obecnych regulacjach dotyczących podpisu cyfrowego ustawodawca nie określił konkretnego rozwiązania, definiując jedynie ogólny zbiór cech, jakimi powinien się charakteryzować kwalifikowany podpis elektroniczny). Niestety, historia tworzenia poprzednich regulacji nie wróży dobrze - już przy okazji prac nad ustawą o podpisie elektronicznym mieliśmy do czynienia z intensywnym lobbingiem firm IT, niekoniecznie zgodnym z interesem obywateli czy władz publicznych.
Po trzecie, nie wiadomo właściwie, czy dołączenie podpisu
elektronicznego do dowodu osobistego zwiększy popularność
e-administracji wśród obywateli (o projekcie zmian w prawie
związanym
z e-podpisem piszemy w artykule "Cyfrowe cyrografy" na stronie 24).
Przedstawiciele rządu twierdzą wprawdzie, że niska popularność
e-urzędów wśród Polaków wynika jedynie z ograniczonego dostępu do
e-podpisu, ale część specjalistów upatruje przyczyn niechęci
obywateli do e-administracji raczej w wąskim zakresie spraw, jakie
można załatwiać drogą elektroniczną. Nie da się ukryć, że pozytywne
efekty może przynieść jedynie połączenie upowszechniania podpisu
elektronicznego z radykalnym poszerzeniem palety usług e-urzędów, a
i tak na przekonanie Polaków do tej drogi załatwiania spraw trzeba
będzie nieco poczekać.
Po czwarte, nadal nieznane są warunki finansowe otrzymywania dowodów elektronicznych. Wprawdzie wcześniej była mowa o bardzo niskich opłatach czy wręcz ich braku, jednak obecnie w warunkach gorączkowego poszukiwania oszczędności nie wiadomo, czy kosztów wydawania i utrzymywania nowego dokumentu (infrastruktura bezpiecznego podpisu elektronicznego wymaga stałych nakładów) władze nie będą chciały przenieść na obywateli. Nie wiadomo również, czy kryzys i mniejsze dochody budżetu nie spowodują ograniczenia programu pl.ID lub przesunięcia realizacji jego elementów na czas późniejszy. Opóźnienia są zresztą wpisane w rządowe plany informatyzacji, większość programów informatyzacji administracji publicznej była wprowadzana w życie z poślizgami. Jeszcze trzy lata temu przedstawiciele MSWiA twierdzili, że pierwsze e-dowody będą wydawane już w roku 2008, później przekładano datę na rok 2009 i 2010, teraz mówi się o roku 2011. Resort spraw wewnętrznych wprawdzie deklaruje, że realizacja projektu pl.ID będzie przebiegała zgodnie z harmonogramem, bo w przeciwnym wypadku przepadnie wsparcie unijne, ale nie najlepsza sytuacja budżetowa być może zweryfikuje te zapewnienia. Jedno jest pewne - elektroniczne dowody na pewno znajdą się w portfelach i kieszeniach Polaków.
Autor od wielu lat zajmuje się tematyką nowych technologii, gospodarczą oraz samorządową. Jego artykuły i analizy ukazują się w renomowanych serwisach internetowych.
Mobilna edukacja. W dniach 25–27 maja 2012 r. odbędzie się po raz...
Krajowe Ramy Interoperacyjności. 16 maja br. zostało ogłoszone...
Bezpłatna konferencja o przetwarzaniu danych w chmurze. „Cloud...
Sieć rzeczy. Szacuje się, że w roku 2015 każdy człowiek będzie...
Microsoft i resort gospodarki zapraszają. „Narzędzia elektroniczne...
Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej