Nawigacja:
Rozwiązujemy problemy z konfiguracją oraz obsługą aplikacji i sprzętu IT w urzędach.
Prezentujemy darmowe programy, które bez przeszkód można wykorzystać w urzędzie.
Katarzyna Bielińska-Kuniszewska
WYWIAD | Na drodze do sprawnego rozwoju e-administracji stoją przede wszystkim przeszkody „miękkie”: kulturowe, mentalne, organizacyjne. O tym, jak je przezwyciężać oraz w jakim kierunku powinna podążać dziś polska informatyzacja, rozmawiamy z prof. dr. hab. inż. Wojciechem Cellarym, c.

IT w Administracji: Co jest dziś największą barierą w rozwoju e-administracji w Polsce?
Wojciech Cellary: Największym wyzwaniem jest mentalne wyzwolenie od papieru. Mówiąc "dokument", myślimy "papier" z podpisem i pieczątką. Tymczasem tak naprawdę dokument to certyfikowana informacja, która powinna być elektroniczna, bo wówczas jest tańsza, błyskawicznie dostępna dla uprawnionych osób niezależnie od miejsca ich przebywania i przede wszystkim automatycznie przetwarzalna. Proces wyzwalania się urzędników od papieru jest w Polsce zbyt powolny. Obywatel powinien zachować prawo posługiwania się papierem w kontaktach z urzędami, jeśli z jakichś powodów nie może, nie umie lub nie chce posługiwać się komputerem. Ale urzędnicy nie powinni mieć takiego prawa, szczególnie jeśli chodzi o obieg dokumentów wewnątrz całej, szeroko rozumianej administracji. Nawet jeśli obywatel złoży w urzędzie dokument na papierze (np. podanie), to powinien on być natychmiast przekształcony na wersję elektroniczną o statusie oryginału i dalej przetwarzany tylko w tej formie. Jedynie ostateczną decyzję urzędnik mógłby wydrukować dla obywatela, o ile ten jawnie by tego zażądał. Wszystkie dokumenty towarzyszące, np. załączniki do podania obywatela będące w gestii administracji, urzędnik powinien skompletować sobie sam, sięgając do repozytoriów dokumentów różnych urzędów, zamiast - jak to często zdarza się obecnie - zamieniać obywatela w listonosza chodzącego od urzędu do urzędu.
A niedostosowanie prawa do wymagań e-administracji, o którym wielokrotnie Pan wspominał?
W.C.: Jednym problemem jest niedostosowanie prawa, które bezwzględnie należy zmieniać, nie zrażając się oporami konserwatystów i częstym niezrozumieniem ważności sprawy. Innym natomiast jest kwestia interpretacji istniejącego prawa i wola, aby przejść na rozwiązania w pełni elektroniczne. Urzędowi miejskiemu w Częstochowie obecne przepisy nie przeszkodziły w zastosowaniu elektronicznego obiegu dokumentów. Dlaczego zatem przeszkadzają innym samorządom?
W jednym z wywiadów mówił Pan o kolejnym zagrożeniu dla informatyzacji w Polsce - braku dbałości o spójność całości e-administracji. Niebezpieczeństwo polega na niezależnym, osobnym informatyzowaniu województw, ministerstw, samorządów i szerzej - poszczególnych instytucji.
W.C.: Poruszyła Pani bardzo ważny problem - przy dzisiejszych
możliwościach Internetu informatyzacja powinna opierać się na
rozwiązaniach sieciowych. W Polsce mamy kilka tysięcy szpitali i
kilka tysięcy szkół - czy każdemu szpitalowi i każdej szkole
zafundujemy osobną serwerownię z profesjonalną obsługą? To
niewykonalne!
[...]
Rozmawiała Katarzyna Bielińska-Kuniszewska
Dzień Bezpiecznego Internetu. 7 lutego wypada Dzień Bezpiecznego...
Projekt zamknięto. Konsorcjum ośmiu gmin, którym przewodzi Gmina...
Miasto zarządzane. Zintegrowany System Informatyczny Wspierający...
Dzień Ochrony Danych Osobowych. Czy czeka nas rewolucja w unijnych...
E-audyt. W projekcie „Opolska e-szkoła szkołą ku przyszłości”...
Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej