Miesięcznik informatyków i menedżerów IT sektora publicznego

Marcin Lisiecki

System na pełnych obrotach

Często unikamy regularnej optymalizacji systemu i dopiero gdy zaczyna on sprawiać problemy, szukamy rozwiązania. Tracimy mnóstwo czasu, a gdy operacja nie powiedzie się, ratujemy się ponowną instalacją Windowsa, co jest rozwiązaniem najprostszym, ale i bardzo żmudnym.

Rys. A. Sobierajski

Kompleksowa optymalizacja systemu operacyjnego wymaga przeprowadzenia wielu zabiegów, takich jak np. aktualizacje systemu i sterowników, wyszukiwanie i usuwanie szkodliwych i niechcianych aplikacji, kasowanie zbędnych plików (np. tymczasowych), czyszczenie rejestru systemowego, defragmentacja dysków HDD, porządkowanie zgromadzonych danych, pozbywanie się zbędnych duplikatów plików oraz odinstalowywanie nieużywanych czy niepotrzebnych nam już aplikacji. Choć ponowna, czysta instalacja systemu wydaje się najskuteczniejszym i najprostszym sposobem rozwiązania wielu problemów, to w rzeczywistości oznacza ona pracochłonne przywracanie wszystkich ustawień i instalowanie nie tylko potrzebnego nam do pracy oprogramowania, ale też sterowników, łatek i aktualizacji. To rozwiązanie lepiej pozostawić sobie jako wyjście ostateczne i wcześniej spróbować różnych metod optymalizacji.

Zarówno w internecie, jak i w samym systemie znajdziemy wiele aplikacji, które pomogą nam odświeżyć czy nawet naprawić system i cieszyć się szybkim, bezproblemowym działaniem komputera. Najlepiej jednak nie doprowadzać do takiej sytuacji poprzez częste i cykliczne przeprowadzanie zabiegów konserwacyjnych. Zdarza się też tak, że winą za wolno działający komputer obarczamy jego przestarzałe podzespoły, a prawda jest taka, że po prostu „zapuściliśmy” system, np. instalując na nim dziesiątki nieużywanych później programów, nie czyściliśmy i nie defragmentowaliśmy dysku, na którym w dodatku aż roi się od aplikacji typu PUP (Potential Unwanted Program), czyli potencjalnie niepożądanego oprogramowania. Aplikacje takie to najczęściej spyware, adware, bloatware czy riskware, które instalują w systemie swojego agenta, a ten wyświetla reklamy, dodaje toolbary i nowe dodatki w przeglądarkach internetowych, co ma zgubny wpływ na komfort pracy. Te szkodniki potrafią też zmieniać ustawienia przeglądarki, modyfikować i blokować strony startowe, wyłączać ochronę przed złośliwym oprogramowaniem oraz dodawać zaufane certyfikaty SSL. Ważnym elementem optymalizacji jest też kontrola antywirusowa, za pomocą zewnętrznych narzędzi wyłapujących szkodniki, z którymi nie poradziło sobie nasze oprogramowanie zabezpieczające. Warto więc raz na jakiś czas korzystać np. z darmowych skanerów online.

Bądź aktualny

Świadomy użytkownik komputera, któremu zależy na wydajnej pracy jego maszyny, powinien zadbać o dostarczenie mu najnowszych wersji oprogramowania sterującego sprzętem. Chodzi tu m.in. o BIOS, którego nowsza wersja może lepiej obsługiwać zainstalowany sprzęt i eliminować poprzednie problemy, a za pomocą poprawek mikrokodu nawet usuwać usterki stwierdzone w procesorach (CPU). Tak było w przypadku układów Intel Core szóstej (Skylake) i siódmej (Kaby Lake) generacji, gdzie występowały problemy z działaniem technologii Hyper-threading. Kolejnym oprogramowaniem sterującym są po prostu sterowniki urządzeń, które mają znaczący wpływ na pracę i funkcje sprzętu. Wprawdzie systemy z rodziny Windows mają wbudowane tysiące sterowników, to jednak często jest to oprogramowanie uniwersalne lub przestarzałe i niekoniecznie pochodzące od producenta danego podzespołu, a tylko obsługujące wykorzystany układ scalony, np. na karcie Wi-Fi. W przypadku laptopów i gotowych komputerów typu desktop często zdarza się, że nie aktualizujemy sterowników fabrycznie zainstalowanych przez producenta. To błąd, który może oznaczać problemy i niższą wydajność. Ostatni element, o jakim należy pamiętać, to aktualizacja samego systemu i wykorzystywanych programów (jeśli jest taka możliwość). Nie chodzi tu tylko o względy bezpieczeństwa, ale też o poprawki wpływające na wydajność, które zapewnią np. szybsze ładowanie się „okienek” czy sprawniejsze działanie aplikacji.

Jesteśmy zbieraczami

Kiedy na dysku twardym instalujemy coraz to nowsze aplikacje, oczywistym faktem jest, iż ilość przechowywanych danych wzrasta, a co za tym idzie – pojawiają się nowe wpisy w rejestrze, powstają pliki tymczasowe, a często nieświadomie instalujemy też dodatkowe, zbędne lub wręcz szkodliwe programy. Czasem instalujemy też wersje próbne różnego rodzaju oprogramowania, które po upływie danego czasu przestają działać i powinny zostać usunięte. Niestety większość użytkowników tego nie robi, podobnie jak nie usuwa aplikacji, z których w ogóle nie korzysta, mając tendencję do ich „chomikowania” – bo może kiedyś się przydadzą. Dodatkowo wiele programów jest tak skonfigurowanych, że ich kod jest ładowany wraz z systemem, co opóźnia rozruch komputera i obciąża zasoby. Aktywny użytkownik komputera zawsze coś będzie instalował, chyba że jest to komputer np. w pracy, działający na zasadzie terminala, gdzie korzystamy tylko z jednego programu lub ewentualnie z przeglądarki WWW i edytora tekstu.

[...]

Autor jest niezależnym dziennikarzem publikującym w magazynach komputerowych. Ma zawodowe doświadczenie w testowaniu sprzętu i oprogramowania komputerowego.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma. Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę i numery archiwalne.
 
 

Polecamy

Biblioteka Informacja Publiczna

Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej

więcej