Nawigacja:
Rozwiązujemy problemy z konfiguracją oraz obsługą aplikacji i sprzętu IT w urzędach.
Prezentujemy darmowe programy, które bez przeszkód można wykorzystać w urzędzie.
Rafał Cisek
POMYSŁY | Pomimo wielu niedociągnięć informatyzacja polskiego sądownictwa zdaje się podążać w dobrym kierunku. Przedstawiamy wdrożone już projekty, a także przyglądamy się rozwiązaniom modelowym, które warto wprowadzić do polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Coraz częściej w polskich salach rozpraw można zauważyć komputery, monitory i kamery. Jednak cóż z tego, że sędzia i protokolant dysponują monitorem, skoro strony podczas rozpraw nie mają wglądu do protokołu i nie mają pewności, co jest właściwie jego treścią? Dlatego tak naturalne, a zarazem jakże proste i niedrogie wydaje się rozwiązanie amerykańskie (patrz: ramka "E-sądy po amerykańsku") polegające na tym, by dodatkowe monitory udostępniać na salach rozpraw również stronom. W wersji bardziej zaawansowanej mogłyby one nie tylko śledzić bieżącą treść protokołu (jako przewijający się w miarę pisania protokolanta tekst na ekranie), ale również same przewijać protokół do dowolnego miejsca w czasie rzeczywistym.
Jednym z pierwszych nowoczesnych rozwiązań przyjętych w krajowym sądownictwie jest przesłuchanie świadka na odległość (przy wykorzystaniu środków technicznych) na potrzeby postępowania karnego. Umożliwiła je nowelizacja Kodeksu postępowania karnego obowiązująca od 1 lipca 2003 roku (DzU nr 17, poz. 155). W zakresie procedury cywilnej stosowne przepisy (nowe brzmienie art. 235 kpc) obowiązują od 1 lipca 2009 r. Wciąż jednak nie ma jeszcze stosownego rozporządzenia w tym zakresie.
Naturalnym rozwinięciem opisanej tu metody przesłuchania mogłoby być wprowadzenie wirtualnych rozpraw. Jest to o tyle zasadne, że skoro świadek może komunikować się z sądem online, to dlaczegóż jego pełnomocnik musi się stawić na sali? Warto zauważyć, że wideokonferencje mogłyby również dać możliwość zdalnego udziału w posiedzeniu sędziemu składu orzekającego, który z przyczyn losowych nie może brać osobistego udziału w rozprawie. Jest to o tyle istotne, o ile weźmiemy pod uwagę np. fakt, że w postępowaniu karnym skład sądu nie może się zmienić - inaczej postępowanie musi rozpocząć się od nowa.
Można zaryzykować tezę, że nawet jeśli polskie sądy dysponują odpowiednim sprzętem komputerowym, i tak niewiele z tego wynika. Świadczą o tym wyniki raportu Helsińskiej Fundacji Praw, o którym piszemy w tekście "Ciemna strona sądu" na s. 18. Wynika z nich, że polskie sądy nie odpowiadają na e-maile, nie wywieszają wokand na swoich stronach WWW i wysyłają niezrozumiałe pisma procesowe. Niestety, okazało się też, że nawet słynna i tak propagowana przez administrację rządową platforma ePUAP, która miała zwiększyć dostępność instytucji publicznych przez Internet, nie spełniła pokładanych w niej nadziei.
Jeszcze inną sprawą jest system dozoru elektronicznego (patrz: artykuł "Skazani na dozór elektroniczny", IT w Administracji 2009, nr 9). Z jednej strony jest to rozwiązanie na miarę XXI wieku i na pewno należy je postrzegać jako wyraz postępu technicznego, służącego społeczeństwu. Jednak jak dotąd e-dozór zastosowano w Polsce dopiero w kilkunastu przypadkach, co przy globalnych kosztach wdrożenia i utrzymania całego systemu czyni to rozwiązanie na razie zupełnie nieopłacalnym, mimo przyjętego założenia, w myśl którego "utrzymanie" obroży elektronicznej jest tańsze od utrzymania więźnia w zakładzie karnym. Miejmy jednak nadzieję, że to dopiero początek i sądy zaczną wkrótce powszechniej stosować dozór elektroniczny, co oczywiście poza redukcją kosztów (która jednak ma miejsce przy odpowiednio dużej skali wykorzystania) przyniesie też korzyści skazańcom i umożliwi ich mądrzejszą resocjalizację.
Warto tu wspomnieć również o rejestrach. Choć są one systematycznie informatyzowane (i coraz częściej można z nich korzystać online), zupełnie niezrozumiałe jest to, że ciągle różne organy żądają od obywatela przedstawiania informacji (zaświadczeń, odpisów itp.), do których i tak przecież mają dostęp. Wyrazem patologii w tym zakresie jest np. żądanie przez sąd wyciągu z KRS-u. Gdy na przykład radca prawny przedstawia pełnomocnictwo spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, musi dodatkowo pokazać w miarę aktualny odpis z Krajowego Rejestru Sądowego tej spółki, by wykazać, że pełnomocnictwa udzieliła mu osoba upoważniona do reprezentacji podmiotu - zgodnie z wpisem w rejestrze. A przecież sąd powinien mieć dostęp do centralnej bazy KRS-u i móc sam sprawdzić ten fakt. Podobnie sytuacja wygląda z odpisami z ksiąg wieczystych. Jeżeli księgi te prowadzone są elektronicznie, to wystarczyłoby, żeby strona podała tylko numer księgi, a resztę informacji sąd mógłby sprawdzić we własnym zakresie.
Do niewątpliwych sukcesów związanych z informatyzacją wymiaru sądownictwa należy elektroniczne postępowanie upominawcze (EPU), które ruszyło 1 stycznia 2010 r. Dla sprawności pracy polskich sądów istotne jest jednak wdrożenie postępowania hybrydowego, umożliwienie prowadzenia wirtualnych rozpraw online (w tym możliwość zdalnego przesłuchiwania podejrzanych lub oskarżonych bezpośrednio z aresztów lub zakładów karnych) oraz wprowadzenie elektronicznego protokołu (w założeniu ma nim być zapis audio lub zapis audio-wideo z rozprawy). Oczekiwanym rozwiązaniem jest też z pewnością szersze zastosowanie elektronicznych orzeczeń. Tego typu orzeczenia zostały już wprowadzone w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Zgodnie z art. 50530 § 2 kpc czynności sądu, referendarza i przewodniczącego utrwalane są wyłącznie w systemie teleinformatycznym, a wytworzone w ich wyniku dane w postaci elektronicznej opatrywane są bezpiecznym podpisem elektronicznym w rozumieniu art. 3 pkt 2 ustawy z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (DzU nr 130, poz. 1450 ze zm.). Regulacja ta jest na tyle istotna, że powinna stanowić punkt wyjścia dla konstruowania elektronicznych orzeczeń we wszystkich postępowaniach sądowych.
Kolejną oczekiwaną zmianą jest wprowadzenie do porządku prawnego tzw. formy dokumentowej, będącej rozwiązaniem pośrednim między formą pisemną a niepisemną. Będzie to odpowiednik znanej w niemieckim kodeksie cywilnym formy tekstowej. Przykładem formy dokumentowej może być e-mail, w którym na końcu napisano imię i nazwisko (rozumiane jako zwykły ciąg znaków) lub w jakikolwiek inny sposób wskazano jego nadawcę - bez wymogu dodatkowego uwierzytelnienia (choćby przez podpis elektroniczny). Obecnie brakuje w tym zakresie odpowiednich unormowań i właściwie sądy tylko na zasadzie utartego już zwyczaju przyjmują jako dowody w sprawach wydrukowane e-maile (choć formalnie rzecz ujmując, nie są one dokumentami w rozumieniu kodeksu postępowania cywilnego).
Polskie ośrodki badawcze - jak np. wrocławskie Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej - biorą udział w wielu ciekawych projektach związanych z informatyzacją sądownictwa. Dwa z nich - prototyp portalu informacyjnego Sądu Okręgowego we Wrocławiu oraz międzynarodowy projekt ALIS, umożliwiający automatyzację wydawania orzeczeń - przedstawiamy szerzej na s. 22.
Tu warto wspomnieć o dwóch innych przedsięwzięciach, w których uczestniczy wrocławski ośrodek. Celem projektu Verbateam jest zautomatyzowanie transkrypcji protokołów (przeniesienia z formy audio na tekstową). Takie nagrania stanowią dokładniejsze odzwierciedlenie przebiegu procesu, jednak używanie ich jest niewygodne. Dużo łatwiej jest sędziemu (np. przy pisaniu uzasadnień orzeczeń) czy stronom (np. przy pisaniu środków odwoławczych) korzystać z zapisu wypowiedzi na elektronicznym nośniku. Jednak proces "przepisywania" jest bardzo długi i pracochłonny - transkrypcja godzinnego nagrania wymaga kilku godzin pracy. Rozwiązaniem jest zastosowanie metody rozproszonej transkrypcji, polegającej na tym, że system dzieli nagranie na poszczególne fragmenty i przydziela je do przepisania wielu osobom, które mogą znajdować się w dowolnym miejscu na świecie - wystarczy, że mają dostęp do Internetu. Fragmenty wypowiedzi są następnie automatycznie sklejane przez oprogramowanie w jeden zintegrowany tekst.
Kolejnym interesującym projektem jest JUMAS - zintegrowany system umożliwiający pozyskiwanie zapisów audio-wideo zeznań złożonych w sądach, archiwizowanie niejednolitych dokumentów, przetwarzanie informacji oraz zsynchronizowanie zapisów audio-wideo i tekstu. Wsparcie takiego systemu aplikacjami opartymi na technologiach Web zagwarantuje dostarczenie informacji upoważnionym użytkownikom (dopuszczonym zgodnie z prawem dostępu) w rzeczywistym czasie i przez przyjazny interfejs. Rozwinięcie tego projektu usunęłoby parę problemów, które obecnie dotykają wydziały karne sądów europejskich, a tym samym poprawiło efektywność codziennych czynności sądowych.
Przedstawione tu fakty pokazują, że mimo niedociągnięć informatyzacja polskiego sądownictwa zmierza w dobrym kierunku. Najważniejsze jest teraz to, by maksymalnie wykorzystać istniejące już możliwości, a równocześnie dążyć do rozwiązań globalnych, uniwersalnych i wzajemnie się uzupełniających, z których będą aktywnie korzystać zarówno instytucje państwowe (sądy, urzędy), jak i ich klienci. Strony wszelkich postępowań powinny stać się e-partnerami, a nie e-petentami odsyłanymi do absurdalnej, bynajmniej już nie wirtualnej rzeczywistości.
Artykuł powstał w ramach projektu badawczo-rozwojowego "E-sąd - Informatyzacja postępowania cywilnego", realizowanego w latach 2007-2009 przez Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego ze środków finansowych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Autor jest radcą prawnym i współpracownikiem Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE). Prowadzi serwis internetowy o prawie nowych technologii: www.nowemedia.org.pl.
E-podpis doprecyzowany. Do sejmu trafił komisyjny projekt ustawy o...
Ochrona informacji niejawnych. Dnia 24 czerwca 2010 r. uchwalona...
Będą nowe dowody. 23 lipca Sejm przyjął jednogłośnie ustawę o...
XVI Forum Teleinformatyki. W dniach 23–24 września 2010 roku...
Antyterroryzm w Internecie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego...
Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej