Nawigacja:
Rozwiązujemy problemy z konfiguracją oraz obsługą aplikacji i sprzętu IT w urzędach.
Prezentujemy darmowe programy, które bez przeszkód można wykorzystać w urzędzie.
Grzegorz Gacki
DOBRE PRAKTYKI | Przykład gminy Suchy Las pokazuje, że dobra wola i współpraca władz lokalnych, które rozumieją zalety technologii teleinformatycznych i ciekawego pomysłu, może zaowocować sprawną informatyzacją jednostek.
Informatyzacja rodzimej administracji idzie jak po grudzie. To fakt. Przyczyny są oczywiście dość złożone. Po pierwsze - w skali makro - zmieniające się co kolejne wybory wizje informatyzacji sektora publicznego. Po drugie, nawet po kadencyjnych zmianach wizje te bywają mocno nieprecyzyjne i ogólnikowe. Po trzecie, nieustający brak wystarczających środków finansowych - stała bolączka wszelkich dziedzin sfery publicznej - radykalnie weryfikuje zamiary i sprowadza do parteru nawet najbardziej ambitne plany. Niestety, w polskich warunkach finansowych sytuacja wielu podmiotów sprowadza się częstokroć do dokonywania wyborów między wsparciem szpitala a zakupem komputerów dla urzędu, remontem drogi a informatyzacją w gminie. Mało to komfortowe dla tych urzędników, którzy rozumieją i czują potrzebę rozwoju i wdrażania technologii teleinformatycznych w jednostkach administracji rządowej czy samorządowej.
Nie bez znaczenia jest również - poniekąd naturalny i zrozumiały - tzw. opór materii, czyli samych pracowników instytucji. Wszyscy obawiamy się nowości, szczególnie jeśli ich nie rozumiemy i jeśli mogą one pozbawić nas pracy. Stosowanie na szerszą skalę nowoczesnych technologii wymaga również odpowiednich kwalifikacji, a wiadomo, że właściwie wyszkolone osoby powinny być stosownie opłacane. Urzędnicy zaś, nawet ci o wysokich kwalifikacjach, nie mogą niestety liczyć na satysfakcjonujące zarobki. Wbrew obiegowym opiniom nawet z kilkoma dyplomami i po zaliczonych celująco różnorakich kursach i egzaminach częstokroć nie zarabiają oni wiele więcej, niż wynosi minimalna pensja. Wysoko kwalifikowani specjaliści mogą w sektorze komercyjnym liczyć na dużo wyższe zarobki, co skutkuje, niestety, ucieczką z administracji. W urzędach zaś pracują - za urzędnicze pensje - pasjonaci informatyzacji, niestety, z małą szansą na realizację swoich pomysłów. Informatyzacja bywa bowiem traktowana po macoszemu przez ich przełożonych czy współpracowników - wiadomo, czego urząd nie musi robić pod rygorem prawa, tego nie robi. Na ogół. Bywają jednak od tej prostej a popularnej zasady chlubne wyjątki,.
Skuteczny opór przed informatyzacją niektórych podmiotów lub
wprowadzeniem technologii teleinformatycznych do usprawnienia
części procesów stosują też różne grupy nacisku. Znakomitym
przykładem może być niechęć do wprowadzenia elektronicznych recept.
Rozwiązanie to mogłoby doprowadzić do znacznych oszczędności w
systemie refundacji leków; niestety, odbyłoby się to kosztem zysków
sektora farmaceutycznego.
[...]
Autor od wielu lat zajmuje się tematyką nowych technologii,
gospodarczą oraz samorządową. Jego artykuły i analizy ukazują się w
renomowanych serwisach internetowych.
E-podpis doprecyzowany. Do sejmu trafił komisyjny projekt ustawy o...
Ochrona informacji niejawnych. Dnia 24 czerwca 2010 r. uchwalona...
Będą nowe dowody. 23 lipca Sejm przyjął jednogłośnie ustawę o...
XVI Forum Teleinformatyki. W dniach 23–24 września 2010 roku...
Antyterroryzm w Internecie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego...
Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej