Miesięcznik informatyków i menedżerów IT sektora publicznego

Katarzyna Bielińska-Kuniszewska

Architektura zmian

WYWIAD | Obraz, który wyłania się z badań Andrzeja Sobczaka ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jest dość ponury – rola informatyki w urzędach jest niedoceniana, a informatycy przytłoczeni są bieżącymi kłopotami. Czy sposobem na lepsze zarządzanie rozwojem IT może być architektura korporacyjna?

Andrzej Sobczak Fot. Archiwum prywatne

IT w administracji: Skąd pomysł, by zbadać rolę, jaką odgrywa informatyka w urzędach?

Andrzej Sobczak: Przez wiele lat od strony praktycznej zajmowałem się tą dziedziną w instytucjach publicznych, przeszedłem drogę od programisty do naczelnika wydziału w jednym z ministerstw, i na co dzień obserwowałem wiele problemów. Żeby jednak móc je rozwiązać, potrzebna jest dobra diagnoza. Postanowiłem więc zbadać, w ramach pracy naukowej, jaką zajmuję się w Katedrze Informatyki Gospodarczej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jakie jest obecnie podejście do informatyzacji w urzędach, jak zorganizowane są służby IT. Za pomocą ankiet, a potem pogłębionych wywiadów zbadałem wybrane urzędy marszałkowskie, wojewódzkie, ministerstwa, a także po sto najlepszych urzędów gminnych i powiatowych. Przyjąłem założenie, że w tych instytucjach informatyka będzie stała na najwyższym poziomie.

Jakie są główne wnioski z tych badań?

A.S.: Zawsze widziałem, że trudno porozumieć się informatykom z tzw. częścią biznesową urzędów. Te obserwacje potwierdziły się w skali kraju - rola informatyki w urzędach jest bardzo niedoceniana. Jest ona traktowana jako coś, co musi być, ale raczej przeszkadza, niż pomaga... Informatycy postrzegani są przede wszystkim jako panowie od komputera czy drukarki, którzy pomogą, gdy zatnie się papier. Czują się przytłoczeni "bieżączką", a to przekłada się na brak czasu na myślenie strategiczne, perspektywiczne i odbija na funkcjonowaniu informatyki w urzędzie.

Czy dostrzegł Pan pozytywne wyjątki?

A.S.: Tak, np. Urząd Miasta Jaworzna, w którym naprawdę efektywnie wygląda współpraca informatyków i urzędników. Dostrzeżono tam w informatyzacji szansę na rozwój i podjęto starania o pozyskanie środków unijnych na bardziej złożone, nowatorskie projekty. Decydenci nie bali się i potrafili dobierać kompetentnych ludzi.

Dlaczego tak trudno dogadać się informatykom i decydentom?

A.S.: Przyczyną jest przede wszystkim duża fluktuacja kadr zarządzających jednostkami, każde wybory wprowadzają nowych ludzi, a co za tym idzie - nowe pomysły na funkcjonowanie urzędu, a tym samym na informatyzację. Jeden z szefów wydziału informatyki dużej jednostki mówił mi, że w ciągu czterech lat "zaliczył" już pięciu prezesów, a każdego z nich trzeba było od nowa przekonywać do tej samej koncepcji. Jednocześnie bez wsparcia decydentów nie można zrealizować dużych projektów, wdrażać zintegrowanych systemów, porządkować procesów biznesowych.

Gdzie jest lepiej - w małych jednostkach powiatowych czy dużych na szczeblu rządowym?

A.S.: W urzędach mniejszych (do 49 etatów) priorytet informatyki wskazywano na poziomie 4,9 (w skali 0-10), w instytucjach zaś powyżej 500 etatów było lepiej - 6,19.

[...]

Rozmawiała Katarzyna Bielińska-Kuniszewska

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma. Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę i numery archiwalne.
 
 

Admin wITek

Admin wITek - Maj 2012

Galeria wITka   

Polecamy

Biblioteka Informacja Publiczna

Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej

więcej