Miesięcznik informatyków i menedżerów IT sektora publicznego

Marcin Meszczyński

Zobaczyć, co jest za ekranem

WYWIAD | O nauczaniu informatyki w polskich szkołach i wykorzystaniu technologii informatycznych w edukacji rozmawiamy z profesorem Maciejem M. Sysłą z Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Profesor dr hab. Maciej M. Sysło
Profesor dr hab. Maciej M. SysłoFot. Archiwum prywatne

IT w Administracji: MEN zmniejsza o połowę wymiar godzin informatyki w szkołach, do 30 godzin. Do tego – jak wynika z badań – nauczyciele nie są skłonni korzystać z komputerów w nauce innych przedmiotów niż informatyka. Czy powołanie resortu cyfryzacji może mieć wpływ na zmianę tej sytuacji?

Maciej M. Sysło: Pomysł resortu cyfryzacji jest bardzo stary, pojawił się czasach, gdy premierem był po raz drugi Waldemar Pawlak. Już wtedy istniała struktura przedstawicieli resortów, zwana chyba Komisją informatyki, będąca odzwierciedleniem idei, że państwo powinno zająć się poważnie sferą informatyzacji i narzucić odpowiednie rozwiązania. To była połowa lat 90. Podobny pomysł pojawił się też za rządów SLD.

Minęło więc ponad 20 lat, a rządzący ciągle nie dojrzeli do właściwej decyzji. Od lat nie ma faktycznie programu rozwoju edukacji z uwzględnieniem technologii. Były podejmowane próby, sam także opracowałem strategię takiego rozwoju w 2008 roku. Ministerstwo Edukacji Narodowej ją przyjęło, ale później sprawa przycichła – uznano to za dokument ekspercki i odłożono na półkę. Brak dalszych kroków, nie widać myślenia strategicznego. Zmniejszanie liczby godzin informatyki to decyzja nieskoordynowana i nieuzasadniona. Argumentacja, że informatyki będzie godzina w tygodniu, bo godzinę ma także biologia czy chemia, nie spełnia żadnych celów społecznych czy edukacyjnych.

Czy teraz jest szansa na zmianę?

Nie wierzę w resort cyfryzacji. Pierwsza przymiarka do jego konstrukcji mówiła tylko o technikaliach. Brak w niej było w szerszym zakresie zagadnień odnoszących się do nauki, edukacji czy kultury. W założeniach tymi sprawami mieliby zajmować się wiceministrowie w tych innych resortach i kontaktować się z ministerstwem cyfryzacji. Niestety, z mojej obserwacji praktyki urzędniczej na wyższych szczeblach wynika, że takiej komunikacji praktycznie nie ma. Na razie jestem zatem pesymistą, jednak poczekajmy na utworzenie nowego rządu i wtedy zobaczymy, jeśli w ogóle, czym resort cyfryzacji miałby być (przyp. red.: wywiad przeprowadzono na początku listopada 2011 r.).

[...]

Rozmawiał Marcin Meszczyński

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma. Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę i numery archiwalne.
 
 

Admin wITek

Admin wITek - Maj 2012

Galeria wITka   

Polecamy

Biblioteka Informacja Publiczna

Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej

więcej